Wiara jest twórcza. Z niej czerpiemy siłę do podejmowania różnych wyzwań. Dzięki niej "przenosimy góry", z nią widzimy więcej i ostrzej. Wszyscy nosimy w sobie powołanie do świętości i rozmaitymi ścieżkami staramy się do niej dojść, a jedną z tych dróg jest pomnażanie piękna przez sztukę. Wśród ekspertów w tej dziedzinie byli również święci. Jeden z pierwszych, to św. Łukasz Ewangelista, którego dotyczy tradycja o obrazach "nieuczynionych ręką ludzką". To On właśnie (najprawdopodobniej) był autorem pierwszych ikon poświęconych Najświętszej Maryi Pannie, bo świadomość, że piękno i dobro są Bogu jednakowe dała Mu śmiałość, by sięgać po pędzle i farby. Wiedział ,że dla ikony modlitwa stanowi drogę i środek, ona jest po prostu modlitwą. Modlił się więc tworząc.
Z historii zaś najnowszej czerpać możemy z przykładu szczególnie nam bliskiego. Dwóch wielkich Polaków, dwóch artystów: błogosławiony Jan Paweł II i św. Ojciec Albert Chmielowski. Obaj utalentowani, poruszali się po innych obszarach twórczości ,ale łączyła Ich ta sama wrażliwość i przekonanie, że "…sztuka jest tym istnym cudem jakimś i znakiem równocześnie tak wielkiej i najczystszej miłości, że czy możesz człeku nie darzyć jej z twej strony miłością?" To słowa innego z kolei człowieka sztuki, konesera i krytyka św. Pamięci księdza Jerzego Wolfa. W książce "Wybrańcy sztuki" właściwym sobie pięknym językiem opisał postaci i dorobek wielu znakomitych artystów. Niewielu ludzi sztuki zostało wyniesionych na ołtarze, ale wielu tworzyło w ten "cudny" właśnie sposób, że oglądaniu ich dzieł towarzyszy nam kolejna myśl księdza Wolfa, że "…świat w cudzym spojrzeniu jeszcze bywa piękniejszy niźli w twoim jak dotychczas (rodzonym)". Warto przybliżyć tych "czarodziei wśród takich, co malarstwem się trudnili…" (J. Wolf "Wybrańcy sztuki"), ale o nich przy innej okazji.Papież poeta i aktor wspominał: "Dla mnie postać ojca Chmielowskiego miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego odchodzenia od literatury i od teatru, znalazłem w nim szczególne duchowe oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania". W papieskim dramacie "Brat naszego Boga" poświęconym właśnie ojcu Chmielowskiemu, brat Albert w ostatniej scenie wypowiada słowa: "Wybrałem większą wolność". To doskonałe podsumowanie życia tego świętego malarza. Jego powołanie do bycia blisko Boga, który mieszka w każdym "maluczkim" okazało się silniejsze niż sztuka. Obaj stali się wirtuozami najtrudniejszej dziedziny twórczości – życia w świętości.