Piękno drogą do wiary
PAMIĘCI JERZEGO NOWOSIELSKIEGO
Jerzy Nowosielski urodzony w 1923 r. w Krakowie. Malarz aktów, portretów , abstrakcji, pejzaży, scen rodzajowych i zupełnie osobnej sztuki pisania ikon zmarł 21.02.2011r. Należał do najbardziej oryginalnych zjawisk polskiej sztuki współczesnej. Artysta, można by rzec podwójny - stosując zasady abstrakcji w obrazach figuralnych. „Realista metafizyczny”, człowiek, którego interesowało piękno, na przekór olbrzymiej rzeszy twórców skrzętnie omijających to pojęcie, jako nie chwytliwe i gorzej się sprzedające. Swą wiarą związany był z prawosławiem, naturalnie więc filozofia ikon przesiąkała całą Jego twórczość, ale w genialny sposób przefiltrowana przez wyobraźnię artysty ulegała zasadom deformacji i minimalizmu, stając się nowoczesnym malarstwem w pełnym tego słowa znaczeniu. Jego wyjątkowa wrażliwość powodowała, że nawet dzieła abstrakcyjne były- jak sam mawiał- „anielskimi”, mówiącymi o problemach duchowych bez udziału w ilustracji przedmiotów, czy postaci. Jego poszukiwania w myśleniu i odczuwaniu przyniosły Mu również krytyczny okres analizy spraw wiary, kiedy to na dwanaście lat stał się , jak sam to określał „ ateistą ontologicznym”. Nawet jednak ten czas uznawał za przeżywanie ściśle religijne, bo nie była to po prostu obojętność, ale bolesne przeżywanie nicości i niebytu. Był obdarzony rzadką duchowością, więc mimo, że Jego twórcza młodość przypadła na lata pięćdziesiąte, kiedy to w Polsce sztuka poddana była dyktatowi realizmu socjalistycznemu, on pozostał w swoim heroizmie i utrzymywał się – jak mawiał Jacques Maritain – w „prostej linii” i potrafił w tych warunkach” opuścić dobrowolnie dziedziny urodzajne ,dla dziedzin bezpłodnych i pełnych niebezpieczeństw”. Nowosielski przez swoje kontakty z wybitnymi duchownymi prawosławia i katolicyzmu stał się mistrzem współczesnej sztuki religijnej. Jego polichromie w Wesołej czy w Nowych Tychach, to prawdziwe arcydzieła. Malarz eliminował w swej twórczości wszystko, co zbędne, zostawiając esencję nasyconą niezwykłą emocją. Był świetnym obserwatorem, ilustrował otaczającą go rzeczywistość z pełną starannością. W jednym z cyklów główną rolę grało np. lotnisko i samoloty (jakże a propos naszych Krzesin) i nawet w tych obrazach bardzo czytelne jest skupienie, bo w każdym pejzażu zatrzymywał sacrum. Ze smutkiem przyznaję, że media bardzo zdawkowo odnotowały Jego odejście , ale nie wolno nam o Nim zapomnieć, bo to malarz, który był artystą : ”…na drodze wiodącej do Boga dusze prawe, odkrywającej im rzeczy niewidzialne poprzez widzialne.” („Sztuka i mądrość” Jacques Maritain)
Magda Kuczma
PAMIĘCI JERZEGO NOWOSIELSKIEGO
Jerzy Nowosielski urodzony w 1923 r. w Krakowie. Malarz aktów, portretów , abstrakcji, pejzaży, scen rodzajowych i zupełnie osobnej sztuki pisania ikon zmarł 21.02.2011r. Należał do najbardziej oryginalnych zjawisk polskiej sztuki współczesnej. Artysta, można by rzec podwójny - stosując zasady abstrakcji w obrazach figuralnych. „Realista metafizyczny”, człowiek, którego interesowało piękno, na przekór olbrzymiej rzeszy twórców skrzętnie omijających to pojęcie, jako nie chwytliwe i gorzej się sprzedające. Swą wiarą związany był z prawosławiem, naturalnie więc filozofia ikon przesiąkała całą Jego twórczość, ale w genialny sposób przefiltrowana przez wyobraźnię artysty ulegała zasadom deformacji i minimalizmu, stając się nowoczesnym malarstwem w pełnym tego słowa znaczeniu. Jego wyjątkowa wrażliwość powodowała, że nawet dzieła abstrakcyjne były- jak sam mawiał- „anielskimi”, mówiącymi o problemach duchowych bez udziału w ilustracji przedmiotów, czy postaci. Jego poszukiwania w myśleniu i odczuwaniu przyniosły Mu również krytyczny okres analizy spraw wiary, kiedy to na dwanaście lat stał się , jak sam to określał „ ateistą ontologicznym”. Nawet jednak ten czas uznawał za przeżywanie ściśle religijne, bo nie była to po prostu obojętność, ale bolesne przeżywanie nicości i niebytu. Był obdarzony rzadką duchowością, więc mimo, że Jego twórcza młodość przypadła na lata pięćdziesiąte, kiedy to w Polsce sztuka poddana była dyktatowi realizmu socjalistycznemu, on pozostał w swoim heroizmie i utrzymywał się – jak mawiał Jacques Maritain – w „prostej linii” i potrafił w tych warunkach” opuścić dobrowolnie dziedziny urodzajne ,dla dziedzin bezpłodnych i pełnych niebezpieczeństw”. Nowosielski przez swoje kontakty z wybitnymi duchownymi prawosławia i katolicyzmu stał się mistrzem współczesnej sztuki religijnej. Jego polichromie w Wesołej czy w Nowych Tychach, to prawdziwe arcydzieła. Malarz eliminował w swej twórczości wszystko, co zbędne, zostawiając esencję nasyconą niezwykłą emocją. Był świetnym obserwatorem, ilustrował otaczającą go rzeczywistość z pełną starannością. W jednym z cyklów główną rolę grało np. lotnisko i samoloty (jakże a propos naszych Krzesin) i nawet w tych obrazach bardzo czytelne jest skupienie, bo w każdym pejzażu zatrzymywał sacrum. Ze smutkiem przyznaję, że media bardzo zdawkowo odnotowały Jego odejście , ale nie wolno nam o Nim zapomnieć, bo to malarz, który był artystą : ”…na drodze wiodącej do Boga dusze prawe, odkrywającej im rzeczy niewidzialne poprzez widzialne.” („Sztuka i mądrość” Jacques Maritain)
Magda Kuczma
