Co to jest piękno i jak odnaleźć je w sobie? Czy szukać go w formie, w żarliwości ducha, a może w idealnej proporcji między jednym i drugim? Tak właśnie Św. Tomasz pojmował piękno i stawiał mu zasadnicze warunki : zupełności ,proporcji i jasności. To świetna wskazówka dla nas. Owa „ zupełność”- to nasze odczucia i emocje, „ proporcja”- to porządek i jedność między myślą, a działaniem, a „jasność” – to światło ,dzięki któremu możemy poznawać. Wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga ,więc przychodzimy na świat z kompletem informacji na temat naszego wewnętrznego Ja i powłoki , w którą jest Ono przyobleczone. Dobrze czujemy się ze sobą, gdy odnajdujemy tę harmonię między duchem i ciałem. Gdzie szukać spokoju ducha?- wiemy – Kościół z Jego naukami daje nam tę przystań. Ciało jednak wciąż jakby uwiera. Nie szanujemy go, obarczamy winą za różne nasze frustracje. Tymczasem nadchodzi wiosna, a z nią odczuwamy naturalną potrzebę odmiany. Tak by się chciało coś dla siebie zrobić, ale jak? Wizyta u fryzjera? – czasami pomaga, a czasami… szkoda gadać. Może nowe ubranie? – tylko jaki kolor i krój? Po kilku godzinach wertowania sklepowych wieszaków chce nam się wyć w przymierzalni z wściekłości. Zamiast poprawić sobie humor pogrążamy się jeszcze bardziej. W takiej sytuacji pomocna może być profesjonalnie wykonana analiza kolorystyczna i stylizacja, która przede wszystkim uszanuje nasze cechy charakteru, ekspresję i sylwetkę, a dopiero na końcu odpowie na pytanie jakiej oprawy potrzebuje nasze ciało. Zawsze bowiem jesteśmy jedyną w swoim rodzaju mieszanką kolorystyczną, nie podlegającą sztywnym podziałom na powszechnie znane pory roku. Jesteśmy też szczególną kombinacją kształtów i nie potrzebujemy dopasowywać się do ustalonego przez kogoś schematu. Jesteśmy osobnymi kodami, różnimy się od siebie pięknie, jak niepowtarzalne są płatki śniegu. Nie ma drugiej takiej osoby jak ja, ani jak Ty. Nie dajmy się więc wtłoczyć modzie w mechanizm produkujący anonimowe stemple. Znajdźmy swój osobisty klucz, a wtedy tzw. trendy przypatrywać się będą nam z podziwem, a nie na odwrót. Zaczerpnijmy z nieprzebranych źródeł własnego potencjału, a będziemy się czuli jak we własnej skórze, a nie w przebraniu. Kończąc przytoczę przypowieść o gołębiu i wróblu. Pyta wróbel gołębia : „ Kim jesteś? Ten odpowiedział zgodnie z prawdą : Gołębiem, a Ty? – pyta gołąb. Wróbel odpowiada : Ja jestem orłem, tylko sporo chorowałem.”
Brawo dla wróbla! – co znaczy poczuć w sobie moc i uwierzyć w siebie. I dla nas nadszedł czas, by rozpostrzeć skrzydła.